konkurs na nazwę

Konkurs na własne „Imię dla róży”.

'Rose de Resht' x 'Alexander MacKenzie'

'Rose de Resht' x 'Alexander MacKenzie'

 

 

Jest to konkurs ogłoszony wraz ze stacją TVN Meteo, przez redakcję programu  "Maja w ogrodzie". Doskonale Państwu znany  program ogrodniczy goszczący w naszych domach od bez mała 10 lat.


 Jeśli chcecie zostać ojcami i matkami chrzestnymi tej pnącej, kolczastej piękności - koniecznie odwidźcie mój facebookowy profil i zagłosujcie.

W pierwszym etapie proszę podać propozycję imienia.

W drugim etapie oddajemy głosy na  najlepszą propozycję. Ciekawe, kto z nas będzie na tyle obiektywny by oddać swój głos na inną propozycję niż swoją własną?:)


Kwiat  rozetowy w staromodnym stylu o żywym zdecydowanym kolorze. Długo utrzymuje się na krzewie. Nie pachnie.  Znakomicie znosi deszcze. Różę tą można prowadzić na dwa sposoby; pierwszy jako różę rabatową. Wówczas tniemy ją wiosną mocno przy ziemi zostawiając 2-3 oczka. Wybijające pędy będą lekko się pokładać. Są dość sztywne więc nie ma obawy,że się nadłamią. Można je wtedy lekko przyginać prowokując do silniejsze kwitnienie. Drugi sposób to wykorzystanie tendencji do pięcia się w górę - wystarczy posadzić ją przy płocie lub podeprzeć. Jej dużą zaletą jest to,że znosi cień. Wystarczy jej 5 godzin słońca. Ale jak każda róża kocha nasłonecznienie. O mrozoodporności mogę jedynie wnosić,że jest duża - po rodzicach.

 

Konkurs na „Imię dla Róży”

R d R x McK (2)

"No name" jest krzyżówką dwóch bardzo odpornych i sprawdzonych w naszych warunkach odmian. Matką jest 'Rose de Resht', średniej wielkości, powtarzająca kwitnienie stara róża (wolę określenie pierwsza róża) z przed 1900 roku. Hodowca jest niestety nie znany. Odmiana najprawdopodobniej pochodzi z Damaszku. Mam ją  posadzoną w ogrodzie od wielu lat. Jest zdrowa i niezawodna w kwitnieniu, choć mogłaby kwitnąć bardziej obficie. Kwiaty osadzone są na krótkich łodygach kwiatowych przez co część z nich chowa się w gąszczu liści. Nie umiem określić jej koloru. Żadne ze zdjęć nie oddaje rzeczywistego odbicia światła. Powiem tylko, że jest to rzadki odcień.

Zapach "Rose de Resht" przypomina mi do złudzenia perfumy bułgarskie sprzedawane onegdaj w drewnianych flakonikach. Już 3-4 krzewy posadzone w pobliżu okien mogą sprawić że, zapach poczują domownicy.


Ojcem "No name" jest  "Alexander MacKenzie"  kanadyjska róża o dużej odporności i sztywnym pokroju. Przetrwała feralną zimę 2010/11 bez dodatkowego okrycia! 3b strefa USDA. Róża ta może być traktowana po macoszemu, a i tak sobie poradzi. Jeśli ją lekko podeprzemy zacznie się wspinać, ale niespecjalnie wysoko.

"MacKenzie" jak na tak odporny krzew może pochwalić się kwiatem przypominającym mieszańce herbatnie. Został ojcem bo nie lubi matkować, czyli bardzo niechętnie przyjmuje obcy pyłek. Podobnie zresztą jak "Rose de Rescht". Z dokonanych 100 crossów zbiorę 10 hypacjów. Czy warto? Intuicja podpowiada mi, że tak.


 

Jeśli chcecie zostać ojcami i matkami chrzestnymi tej pnącej, kolczastej piękności - koniecznie odwidźcie Fb i zagłosujcie.

 

ojciec ‚no name’a’ ‚Alexander MacKenzie’

MCK

matka ‚Rose de Resht’

rdr